„Czosnek i imbir”, czyli tak zwane GG (ginger and garlic), pojawiają się w prawie każdym przepisie na spice curry — bez wielkiej przesady można powiedzieć, że w każdym.
Ale ucieranie ich za każdym razem bywa trochę męczące. Im częściej robi się spice curry, tym bardziej daje się to we znaki.
W takiej sytuacji warto kupić większą ilość naraz, zmiksować wszystko na pastę i zamrozić w woreczku strunowym, rozpłaszczając na cienką taflę. To rozwiązanie sprawdza się wyśmienicie.
Odłamuje się po prostu tyle, ile potrzeba. Samo to potrafi odrobinę — a właściwie całkiem wyraźnie — ułatwić zabiegany dzień.
U nas w domu ostatnio kupujemy te wielkie opakowania imbiru z Costco razem z czosnkiem i uruchamiamy blender.
Warto wypróbować.